nie wstyd ci znowu mi umierać?

To wspomnienie jest jak tarcza.
Czasami dookoła mnie dzieje się bardzo źle i z tym złym muszę radzić sobie sama. Normalna sprawa, koniec końców idziemy przez ten świat samotnie. Ale nawet kiedy dzieje się Bardzo Złe, z tyłu głowy zaświeca mi się lampka: „pamiętaj, zawsze może być gorzej”. Bo nigdy nie jest tak źle, jak było tamtego dnia, gdy otrzymałam wiadomość, która nie powinna zostać do nikogo wysłana.

#czytajdalej

o pięciu książkach, które złamały mi serce

o książkach
 Jako prosta (żeby nie powiedzieć wręcz prostacka) Wadera jestem idealnym targetem dla działaczy marketingowych, zwłaszcza w zakresie filmu i literatury. Co tu dużo gadać, wystarczy mi wmówić, że jeszcze nigdy nie oglądałam tak fantastycznie skrojonej fabuły albo nie czytałam książki z tak wyrazistymi postaciami, albo że po zapoznaniu się z daną historią nie będę w stanie się pozbierać przez miesiąc i od razu polecę z wywieszonym jęzorem do kina czy biblioteki, żeby na własnej skórze się o tym przekonać. Szukam oczyszczenia i nirwany gdzie popadnie. Niestety, weryfikacja moich poszukiwań często-gęsto odbija się z wielkim łoskotem od ściany rzeczywistości, a potem jeszcze długo liżę swoje rany i czuję się bestialsko oszukana. Zabiorę Cię teraz w długą i zawiłą podróż po katakumbach mojego wilczego serca i opowiem co nieco o pięciu połkniętych książkach, które do dziś stoją mi kołkiem w gardle i zostawiają na języku gorzki posmak rozczarowania.

#czytajdalej

pani Dalloway powiedziała, że sama kupi kwiaty

Są na tym świecie trzy kobiety, które od zawsze mnie fascynowały: Marilyn Monroe, Virginia Woolf i Marina Abramović*. Łączą w sobie trzy cechy, które moim skromnym zdaniem stanowią pełnię kobiety – piękno, intelekt i artyzm łamany przez popapraństwo. Masz racje, powyższa opinia jawnie zdemaskowała moją płytkość widzenia świata, ale to tylko ja – mnie się takie rzeczy wybacza. 

#czytajdalej