saudade, ale dzisiaj nie mam wątpliwości, za czym tęsknię

Od kil­ku dłu­gich tygo­dni mam taki ścisk w jed­nym z serc i myślę sobie, że to może dla­te­go, że ostat­nio moje życie nie zacho­wu­je się, jak­by rze­czy­wi­ście było moje. Chy­ba że to tyl­ko cia­ło nie nawy­kło do takiej daw­ki ducho­wo­ści i cele­bro­wa­nia głę­bo­kim odde­chem, jaki mu ser­wu­ję inten­syw­nie w ostat­nim cza­sie, ale Dro­gie Cia­ło musi spró­bo­wać zro­zu­mieć, że koniec koń­ców to tyl­ko i aż dla jego dobra.
#czy­taj­da­lej

więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie lutego

Ponie­waż prze­ży­wam wła­śnie kry­zys toż­sa­mo­ści blo­go­wej, nic nie stoi na prze­szko­dzie, by wrzu­cić tu tro­chę zapchaj­dziu­ro­wych tek­stów. Wol­no mi, u sie­bie jestem. A sko­ro sama uwiel­biam czy­tać pod­su­mo­wa­nia innych, pomy­śla­łam, że i ja zbio­rę do kupy luto­we szcze­gół­ki, o któ­rych za rok o tej porze być może chcia­ła­bym pamię­tać.
#czy­taj­da­lej

skowyt #4

lena wadera

Na jego widok sta­nę­łam jak wry­ta.
Wstrzy­ma­łam oddech, prze­łknę­łam śli­nę, roz­sze­rzy­ły mi się źre­ni­ce.
On też się nie ruszał.
On też nie wie­dział, gdzie się podziać.
Ode­zwać się, wymi­nąć mnie, odejść w prze­ciw­ną stro­nę?
Musia­łam pod­jąć decy­zję za nas obo­je.
Obró­ci­łam się jak w zwol­nio­nym tem­pie; na tyle, na ile pozwa­la­ły na to szu­mią­ce klat­ki wspo­mnień w mojej gło­wie.
I ode­szłam.
Trzę­słam się jak cho­le­ra.
Cie­ka­we, czy widział.
Cie­ka­we, czy o nas pamię­tał.
#czy­taj­da­lej

żegnaj, szkoło!

Musisz wie­dzieć, że czas takich pod­sta­rza­łych ludzi jak ja pły­nie w nie­co zmie­nio­nym tem­pie i począ­tek wrze­śnia nic dla nas nie zna­czy. Ale przy­pusz­czam, że gdy jutro w tram­wa­ju na czo­łach więk­szo­ści zgro­ma­dzo­nych zoba­czę gigan­tycz­ny napis WITAJ, SZKOŁO!, przed ocza­mi prze­le­ci mi całe moje szkol­ne życie i zro­bi mi się przy­kro.
#czy­taj­da­lej