słowo, trwaj, jesteś takie ulotne

Pozwo­li­łam sobie na pisa­nie jak chcę, a nie jak myślę, że muszę.
Teraz do kom­pu­te­ra nie pod­cho­dzę już jak do jeża, tyl­ko jak do plu­szo­we­go i jesz­cze w powi­ja­kach wilcz­ka — o odde­chu pach­ną­cym świe­żo zapa­rzo­ną kawą (dla więk­szo­ści z Was to porów­na­nie jest nie­for­tun­ne, ale dla mnie lep­sze nie ist­nie­je; dosko­na­le pamię­tam ten zapach z dzie­ciń­stwa).
#czy­taj­da­lej

saudade, ale dzisiaj nie mam wątpliwości, za czym tęsknię

Od kil­ku dłu­gich tygo­dni mam taki ścisk w jed­nym z serc i myślę sobie, że to może dla­te­go, że ostat­nio moje życie nie zacho­wu­je się, jak­by rze­czy­wi­ście było moje. Chy­ba że to tyl­ko cia­ło nie nawy­kło do takiej daw­ki ducho­wo­ści i cele­bro­wa­nia głę­bo­kim odde­chem, jaki mu ser­wu­ję inten­syw­nie w ostat­nim cza­sie, ale Dro­gie Cia­ło musi spró­bo­wać zro­zu­mieć, że koniec koń­ców to tyl­ko i aż dla jego dobra.
#czy­taj­da­lej