więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie lutego

Ponie­waż prze­ży­wam wła­śnie kry­zys toż­sa­mo­ści blo­go­wej, nic nie stoi na prze­szko­dzie, by wrzu­cić tu tro­chę zapchaj­dziu­ro­wych tek­stów. Wol­no mi, u sie­bie jestem. A sko­ro sama uwiel­biam czy­tać pod­su­mo­wa­nia innych, pomy­śla­łam, że i ja zbio­rę do kupy luto­we szcze­gół­ki, o któ­rych za rok o tej porze być może chcia­ła­bym pamię­tać.
#czy­taj­da­lej

wystarczy, papa, żegnaj, odejdź, do widzenia

W wymia­rze dam­sko-męskim mam potwor­ną samo­oce­nę i praw­do­po­dob­nie sama sabo­tu­ję więk­szość swo­ich związ­ków.

Nie mam na myśli wyglą­du. Wygląd już daw­no roz­pra­co­wa­łam, czy­li wiem, że gdy ja się czu­ję pięk­na, to i świat ma mnie za pięk­ną, a gdy czu­ję się brzyd­ka, to świat robi ze mną co chce — za moim pozwo­le­niem.
#czy­taj­da­lej

polemika dawnego Plastika, czyli Lena, pisz odważnie cz. 2

Ostat­nim postem przez przy­pa­dek roz­pę­ta­łam egzy­sten­cjal­ną burzę w sobie — i w Was.
Zwró­ci­łam się w nim m.in. do Aga­ty, wie­lo­let­niej czy­tel­nicz­ki moich dotych­cza­so­wych blo­gów, po moral­ne­go kopa w dupę, a Aga­ta sta­nę­ła na wyso­ko­ści zada­nia i wspa­nia­le mi odpi­sa­ła (i moral­nie doko­pa­ła!).
Wrzu­cam Wam jej komen­tarz, a niżej moją cha­otycz­ną pró­bę odpo­wie­dzi.
Aga­ta, obyś nie mia­ła mi tego za złe! :)
#czy­taj­da­lej