ze snu budzę się zawsze z uczuciem zawstydzenia

Środ­kiem nocy ze snu wyrwał mnie — jak w mor­dę strze­lił — ojciec.
Nie będzie wiel­ką prze­sa­dą, gdy napi­szę, że od sied­miu lat ojciec śni mi się co noc. Ten sam ojciec, któ­ry mnie nie kochał, cho­ciaż chciał mnie kochać, tyl­ko nie wie­dział jak. Za głu­pi był na to emo­cjo­nal­nie, za bar­dzo się sta­rał, za dużo się naoglą­dał tele­wi­zo­ra i naśnił o ame­ry­kań­skiej rodzi­nie z rekla­my płat­ków corn­fla­kes.
#czy­taj­da­lej

więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie lutego

Ponie­waż prze­ży­wam wła­śnie kry­zys toż­sa­mo­ści blo­go­wej, nic nie stoi na prze­szko­dzie, by wrzu­cić tu tro­chę zapchaj­dziu­ro­wych tek­stów. Wol­no mi, u sie­bie jestem. A sko­ro sama uwiel­biam czy­tać pod­su­mo­wa­nia innych, pomy­śla­łam, że i ja zbio­rę do kupy luto­we szcze­gół­ki, o któ­rych za rok o tej porze być może chcia­ła­bym pamię­tać.
#czy­taj­da­lej

wystarczy, papa, żegnaj, odejdź, do widzenia

W wymia­rze dam­sko-męskim mam potwor­ną samo­oce­nę i praw­do­po­dob­nie sama sabo­tu­ję więk­szość swo­ich związ­ków.

Nie mam na myśli wyglą­du. Wygląd już daw­no roz­pra­co­wa­łam, czy­li wiem, że gdy ja się czu­ję pięk­na, to i świat ma mnie za pięk­ną, a gdy czu­ję się brzyd­ka, to świat robi ze mną co chce — za moim pozwo­le­niem.
#czy­taj­da­lej