idę coś zmienić

Nie podo­ba mi się życie, któ­re sobie przy­pad­kiem wybra­łam.
Sie­dzę w czte­rech różo­wych ścia­nach, któ­rych prze­ma­lo­wa­nie pla­nu­ję od jakichś sze­ściu lat, a któ­rych nie malu­ję, bo głu­pio tak dłu­bać w nie­swo­im miesz­ka­niu. Nie podo­ba mi się ten widok.
#czy­taj­da­lej

więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie kwietnia

Kwie­cień był prze­ło­mo­wy, bo utwier­dzi­łam się w prze­ko­na­niu, że żeby dobrze zarzą­dzać swo­im życiem, wystar­czy dobrze zarzą­dzać swo­imi myśla­mi i samo­po­czu­ciem. O ile brzmi to jak tani szit, o tyle dzia­ła tak spek­ta­ku­lar­nie, że powin­no być prze­pi­sy­wa­ne na scho­rze­nia zarów­no gło­wy, jak i cia­ła. Wię­cej na ten temat nie powiem, bo uzna­cie, że gadam jak potłu­czo­na i ode­śle­cie mnie na egzor­cy­zmy i zdro­waś­ki do ojca Rydzy­ka.
Już ja Was znam.
#czy­taj­da­lej

ze snu budzę się zawsze z uczuciem zawstydzenia

Środ­kiem nocy ze snu wyrwał mnie — jak w mor­dę strze­lił — ojciec.
Nie będzie wiel­ką prze­sa­dą, gdy napi­szę, że od sied­miu lat ojciec śni mi się co noc. Ten sam ojciec, któ­ry mnie nie kochał, cho­ciaż chciał mnie kochać, tyl­ko nie wie­dział jak. Za głu­pi był na to emo­cjo­nal­nie, za bar­dzo się sta­rał, za dużo się naoglą­dał tele­wi­zo­ra i naśnił o ame­ry­kań­skiej rodzi­nie z rekla­my płat­ków corn­fla­kes.
#czy­taj­da­lej