więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie świata całego

Jacyś mili ludzie (czy­li wy) piszą do mnie, że tęsk­nią za moimi Insta-Rela­cja­mi i inny­mi wypo­ci­na­mi. I wie­cie, z jed­nej stro­ny to jest prze­okrop­nie miłe, takie miłe, że gdy­by nie mój aktu­al­ny stan bycia, to hafto­wa­ła­bym w Waszą stro­nę tęczą i jednorożcami, ale z dru­giej czu­ję się skrę­po­wa­na i spo­łecz­nie zobli­go­wa­na do dostar­cze­nia Wam jakie­goś zacne­go i war­te­go Wasze­go cen­ne­go cza­su i uwa­gi mate­ria­łu.

To poważ­na roz­ter­ka, bo war­to­ści w moim życiu jest ostat­nio nie­wie­le.
#czy­taj­da­lej

idę coś zmienić

Nie podo­ba mi się życie, któ­re sobie przy­pad­kiem wybra­łam.
Sie­dzę w czte­rech różo­wych ścia­nach, któ­rych prze­ma­lo­wa­nie pla­nu­ję od jakichś sze­ściu lat, a któ­rych nie malu­ję, bo głu­pio tak dłu­bać w nie­swo­im miesz­ka­niu. Nie podo­ba mi się ten widok.
#czy­taj­da­lej

więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie kwietnia

Kwie­cień był prze­ło­mo­wy, bo utwier­dzi­łam się w prze­ko­na­niu, że żeby dobrze zarzą­dzać swo­im życiem, wystar­czy dobrze zarzą­dzać swo­imi myśla­mi i samo­po­czu­ciem. O ile brzmi to jak tani szit, o tyle dzia­ła tak spek­ta­ku­lar­nie, że powin­no być prze­pi­sy­wa­ne na scho­rze­nia zarów­no gło­wy, jak i cia­ła. Wię­cej na ten temat nie powiem, bo uzna­cie, że gadam jak potłu­czo­na i ode­śle­cie mnie na egzor­cy­zmy i zdro­waś­ki do ojca Rydzy­ka.
Już ja Was znam.
#czy­taj­da­lej

więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie lutego

Ponie­waż prze­ży­wam wła­śnie kry­zys toż­sa­mo­ści blo­go­wej, nic nie stoi na prze­szko­dzie, by wrzu­cić tu tro­chę zapchaj­dziu­ro­wych tek­stów. Wol­no mi, u sie­bie jestem. A sko­ro sama uwiel­biam czy­tać pod­su­mo­wa­nia innych, pomy­śla­łam, że i ja zbio­rę do kupy luto­we szcze­gół­ki, o któ­rych za rok o tej porze być może chcia­ła­bym pamię­tać.
#czy­taj­da­lej