skowyt #4

lena wadera

Na jego widok stanęłam jak wryta.
Wstrzymałam oddech, przełknęłam ślinę, rozszerzyły mi się źrenice.
On też się nie ruszał.
On też nie wiedział, gdzie się podziać.
Odezwać się, wyminąć mnie, odejść w przeciwną stronę?
Musiałam podjąć decyzję za nas oboje.
Obróciłam się jak w zwolnionym tempie; na tyle, na ile pozwalały na to szumiące klatki wspomnień w mojej głowie.
I odeszłam.
Trzęsłam się jak cholera.
Ciekawe, czy widział.
Ciekawe, czy o nas pamiętał.
#czytajdalej

mam jedno ciepłe wspomnienie z mamą

Nie możemy być razem, bo za bardzo cię lubię i życie pokazało mi już, że w tej konfiguracji to się nie może udać.
Im bardziej cię lubię, tym bardziej cię stracę, kiedy cię stracę. Wiedziałeś?

Mam jedno ciepłe wspomnienie z mamą.
Takie, które – podejrzewam – w równym stopniu zaskakuje i mnie, i ją.
#czytajdalej

skowyt #3

skowyt #3

Wróciłam do domu, zrzuciłam z siebie w przedpokoju wszystkie ubrania i poszłam prosto pod prysznic. To było jedyne, co umiałam z siebie jeszcze świadomie wykrzesać.
Przebrałam się w domowe łachy, wiesz które, ten sprany niebieski sweter, który należał do mojego zmarłego, te getropodobne gacie z dziwnym wzorkiem i skarpetki z pierwszą dziurką na lewej pięcie. Wczołgałam się do łóżka i tak już zostałam. Leżałam nieruchomo, oddychałam głęboko i słuchałam ciszy.
#czytajdalej