słodka Melancholia

Melancholia

Razi mnie dzień, chociaż to nie słońce mnie budzi.
Piję wodę, łyk za łykiem, czuję, że zachodzi we mnie zmiana. Skórę mam gładką tam, gdzie akurat się dotykam; włosy mam miękkie wtedy, gdy akurat ktoś zaplata w nie palce; powieki mam po to, żeby nie patrzeć…

…jak odchodzisz na zawsze.

Wkrada się bez zapowiedzi, ale rozsiada się, jakby jej wszyscy oczekiwali. Kiedy znajduje się w twoim pobliżu, zdaje się, jakby na świecie zapanował półmrok – podobny do tej poświaty zgniłego fioletu, która wisi nad miastem tuż przed burzą. Nie masz pewności, czy ją witać, oferując jej specjalnie na tę okazję przygotowaną listę na spotifaju, czy może powiedzieć jej subtelne „do widzenia” (tak miękko, jak tylko umiesz, bo wiesz, że na dobrą sprawę przychodzi nie w złej wierze).

Wszystko sobie skrupulatnie zaplanowałam. Cele, zamiary i marzenia rozpisałam na dziecięce kroczki. Oznaczyłam je tęczowymi zakładkami i fikuśnym charakterem pisma. Pokropiłam „i” serduszkami. Narysowałam tabelki, wszystkie od linijki, miejscami porobiłam kleksy. Pisakami podkreśliłam słowa-klucze:

spokój, cisza, dobrobyt, zdrowie, miłość;
wilki;
ja, on, my, oni;
nieumiarkowanie w radości i orgazmach, umiarkowanie w dorosłości.

Dziecko.
Jestem tylko dzieckiem. Nie umiem podjąć decyzji, zaangażować się, postanowić tak, a nie inaczej. Gdzie są wilki? Gdzie są ludzie, którzy mnie odchowali? Odeszli na długo przed tym, zanim zrobili ze mnie społeczną dzikuskę.
Ci wszyscy ludzie – kim oni są, skąd oni się wzięli? Wiem tylko, ze musiał być jakiś tata-penis, który je wstrzyknął w mamę-macicę, ale nikt jakoś sensownie nie chce mi wytłumaczyć, od czego to wszystko tak naprawdę się zaczęło. Czy rzeczywiście było jakieś bum? Czy była jakaś małpa, czy była kura, czy było jajko?

Wszystko sobie przemyślałam.
Wiem bardzo niewiele, ale wystarczająco, by się odważyć i podjąć jedyne słuszne wyzwanie.
Jeśli nie chcę tu być, to nie będę. Jeśli chcę być gdzie indziej, to tam pójdę.
Jeśli nie jestem szczęśliwa, to poszukam szczęścia.

Zacznę od siebie.