prawdziwe historie, zmyślone sny

prawdziwe historie, zmyślone sny

Mam z tobą mgliste wspomnienie.
W pierwszej kolejności musisz oczyścić przestrzeń na biurku.
Jeśli to nic nie daje, pozbądź się wszystkiego, co jest w zasięgu twoich oczu i dłoni. Zostaw tylko książki.

Jeśli rozdasz książki, to co ci pozostanie?

Opowiedz im o mężczyźnie alfa, z którym już-już prawie uwikłałaś się w romans. Mężczyźnie, który po zaledwie dwóch wieczorach spędzonych z tobą stracił zainteresowanie. Mężczyźnie, który żyje na przekór wszystkim i wszystkiemu, by kwestionować pieprzony porządek tego świata. Mężczyźnie uzależnionym od słów, wina, kawy i czekolady. Mężczyźnie, który za dnia jest pasterzem reniferów z Laponii, a nocą obserwuje gwiazdy i wodzi na pokuszenie nieoswajalne wilczyce. Mężczyźnie, który ma chore lędźwie, oczy, płuca i być może serce.

Opowiedz im, jak cię próbował dotykać. Opowiedz im o jego dłoniach, które zostawiają palące ślady na ciele, czaszce i ustach. Opowiedz im, jak w mgnieniu oka traci nad sobą kontrolę i równie szybko ją odzyskuje. Opowiedz im, jak mu uciekłaś w dwóch różnych skarpetkach, bo w cudzym balkonie odbijał się nocny księżyc.

Pamiętasz, jak się zaczęła nasza rozmowa?
Ja też nie. Wiem tylko, że pytałeś mnie o powstanie kosmosu, a ja ci powiedziałam, że jak chcesz, to możesz mi zawrócić w głowie.

Czekałeś na mnie cały ten czas, a potem się rozczarowałeś.
Jesteś jedynym mężczyzną, o którym muszę pisać. Jesteś jedynym zwierzęciem, którego w mojej pamięci mogą uratować ludzkie słowa. Przeraża mnie ten stan rzeczy, bo dziejesz się poza moją kontrolą.

Pytałeś mnie o mój poprzedni związek, a ja się zmieszałam. Zmieszałam się tak bardzo, że zapomniałam zapytać cię o to samo, chociaż wydaje mi się, że w tej historii jest mnóstwo prawdziwego ciebie. Tego, którego tak skrzętnie przede mną ukrywasz.

Nic o tobie nie wiem.
Wiem, że masz psa o imieniu Lita i siostrę, która lubi do ciebie dzwonić. Że jesteś uzależniony od wina i uwielbiasz Opowiadania Cortazara. Że przed snem bierzesz głęboki oddech i długo nie wypuszczasz powietrza. Lubisz biały i czarny kolor. Jesteś szalenie przystojny i świetnie sobie z tego zdajesz sprawę. A ja?

Nie jestem na ciebie zła, tylko mi smutno. Znam ten schemat traconego zainteresowania, lepiej niż bym chciała. Jestem jedną z tych przykrych kobiet, które odwracają się na pięcie i odchodzą bez powodu. Bardzo jestem wdzięczna tobie i sobie, że rozeszliśmy się, zanim zdecydowałam rozebrać się przed tobą z majtek. Gdyby do tego doszło, czułabym się jak cały gnój, a tak – czuję się jak samotne gówno.

  • Znam ten „ból”. Czasem mi nawet smutno, że nie jestem w stanie być na bieżąco z każdym blogiem, który mi zalazł dobrze za skórę :)

  • A ja chyba kiedyś tu byłem, ale tyle blogów czytam, że wszystko mi się miesza :P Również bardzo lubię i dzięki za miłe słowa :)

  • Proszę, proszę, kto to zawitał w me wilcze progi. Ja Pana znam i lubię nie od dziś :) Dzięki!

  • Czuję, że ten tekst na jakiś czas zostanie w mojej głowie. Mam dzisiaj wyjątkowo dobry dzień, bo trafiam na ciekawe blogi.
    Polubiam na facebooku i będę śledził twoje poczynania. Świetnie piszesz! :)

  • Gosia Porębska

    Ja czasem chciałabym położyć się i patrzeć jak życie toczy się obok mnie aby wszystko działo się obok,beze mnie.

  • Tulę mocno. Też mam jakąś manię z tym kontrolowaniem wszystkiego, ale widzę, że jeśli coś się „zadzieje” samo, to czuję ulgę – więc chyba powinnam przestać tak się przejmować.

  • A nie marzy Ci się, żeby tak po prostu wszystko…puścić?
    Bo mnie się czasem marzy, żeby życie żyło swoim życiem.

  • Jak się tak zastanowiłam, bardzo niewiele rzeczy dzieje się poza moją kontrolą. Blisko mnie. Są to niestety jedyne rzeczy, przy których mięknę, a w środku budzi się namiętność, tylko, że ja namiętnie chcę wtedy przejąć nad tym kontrolę. Albo zniszczyć. Nic pomiędzy. No i tak to się żyje.
    Całą wieczność ciepło.

  • :)
    A ja trochę odetchnęłam ulgą, że wróciły mi słowa.
    Cześć :)

  • Ucieszyłam się widząc nowy wpis. Lubię takie ładno-smutne słowa. Chyba komentuję tu pierwszy raz, a więc cześć:)