idę coś zmienić

Nie podo­ba mi się życie, któ­re sobie przy­pad­kiem wybra­łam.
Sie­dzę w czte­rech różo­wych ścia­nach, któ­rych prze­ma­lo­wa­nie pla­nu­ję od jakichś sze­ściu lat, a któ­rych nie malu­ję, bo głu­pio tak dłu­bać w nie­swo­im miesz­ka­niu. Nie podo­ba mi się ten widok.
#czy­taj­da­lej

pasja to język intuicji czy przelotne uczucie?

Wystar­czy, że się zła­pię na tym, że zanim zacznę pisać, muszę mieć struk­tu­rę, muszę mieć monu­men­tal­ną kon­struk­cję zło­żo­ną z milio­nów punk­tów zacze­pie­nia (na wypa­dek gdy­by jeden się nie spraw­dził, puścił, a ja gruch­nę­ła­bym zwło­kiem), muszę mieć plan, muszę wszyst­ko natych­miast wie­dzieć, muszę prze­wi­dy­wać, w któ­rą stro­nę zmie­rza ta moja histo­ria, muszę znać myśli wszyst­kich, a jesz­cze bar­dziej ich potrze­by, muszę być na zicher z samą sobą (musi mi ten wiatr tak pięk­nie szu­mieć za oknem i ozo­nem pach­nie, bo docze­ka­łam się pierw­szej czerw­co­wej burzy)…i blo­ku­ję się na sto spu­stów, i nie jestem w sta­nie napi­sać ani jed­ne­go sło­wa.
#czy­taj­da­lej

kim jest ta dziewczyna?

Chcia­łam dzi­siaj napi­sać o pięk­nie, bo jak mnie łapie tęsk­no­ta Za Czymś to dzie­ją się dwie rze­czy: oczysz­czam mak­sy­mal­nie prze­strzeń na biur­ku (może zostać notat­nik i dłu­go­pis), a potem otwie­ram kom­pu­ter albo rze­czo­ny notat­nik i zaczy­nam pisać.
#czy­taj­da­lej

znowu śnią mi się jakieś kosmosy

Zno­wu śnią mi się jakieś kosmo­sy; naj­pierw ten popa­pra­niec wyła­zi mi z trze­wi, spod skó­ry, z trze­cie­go oka, ze szpi­ku kost­ne­go, napraw­dę nie wiem, gdzie się scho­wał, ale sie­dzi i wyła­zi zawsze jak w zegar­ku, środ­kiem nocy, gdy jestem naj­bar­dziej podat­na na zra­nie­nia.
#czy­taj­da­lej

więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie kwietnia

Kwie­cień był prze­ło­mo­wy, bo utwier­dzi­łam się w prze­ko­na­niu, że żeby dobrze zarzą­dzać swo­im życiem, wystar­czy dobrze zarzą­dzać swo­imi myśla­mi i samo­po­czu­ciem. O ile brzmi to jak tani szit, o tyle dzia­ła tak spek­ta­ku­lar­nie, że powin­no być prze­pi­sy­wa­ne na scho­rze­nia zarów­no gło­wy, jak i cia­ła. Wię­cej na ten temat nie powiem, bo uzna­cie, że gadam jak potłu­czo­na i ode­śle­cie mnie na egzor­cy­zmy i zdro­waś­ki do ojca Rydzy­ka.
Już ja Was znam.
#czy­taj­da­lej