więcej grzechów nie pamiętam, czyli podsumowanie świata całego

Jacyś mili ludzie (czy­li wy) piszą do mnie, że tęsk­nią za moimi Insta-Rela­cja­mi i inny­mi wypo­ci­na­mi. I wie­cie, z jed­nej stro­ny to jest prze­okrop­nie miłe, takie miłe, że gdy­by nie mój aktu­al­ny stan bycia, to hafto­wa­ła­bym w Waszą stro­nę tęczą i jednorożcami, ale z dru­giej czu­ję się skrę­po­wa­na i spo­łecz­nie zobli­go­wa­na do dostar­cze­nia Wam jakie­goś zacne­go i war­te­go Wasze­go cen­ne­go cza­su i uwa­gi mate­ria­łu.

To poważ­na roz­ter­ka, bo war­to­ści w moim życiu jest ostat­nio nie­wie­le.
#czy­taj­da­lej

jestem normalsem z dziwactwami

Są tacy ludzie, któ­rzy na każ­de two­je dzi­wac­two, nawet to naj­dziw­niej­sze i w świe­tle powszech­nych stan­dar­dów naj­bar­dziej nie­po­trzeb­ne, uśmiech­ną się dobro­dusz­nie, może prze­chy­lą deli­kat­nie gło­wę w lewo z tym pogod­nym uśmie­chem i wyrzek­ną: “dobrze, to nic, niech tak będzie”.
#czy­taj­da­lej

wesoła etiuda o myśli samobójczej

Ostat­nio sobie duma­łam, że przez ciąg źle pod­ję­tych decy­zji stra­ci­łam kon­takt z więk­szo­ścią zna­jo­mych i przy­ja­ciół, i gdy tak wra­ca­łam z Empi­ku z samo­bój­czy­mi myśla­mi w sty­lu: nikt mnie już nie kocha, no czi­zas kur­we­łe ja pier­dziu, to zawo­łał za mną zna­jo­my, z któ­rym nie widzia­łam się dwa lata.
#czy­taj­da­lej