kiedy Harry poznał Charlotte

 To był najdziwniejszy sylwester w całym moim życiu, chociaż poprzednich nawet nie pamiętam.

Dzień wcześniej wylądowałam w szpitalu z okazji złapania paskudnej mieszanki grypy, anginy i okołopodobnych wirusów. Zdałam sobie tam sprawę z niecodziennych rzeczy i podjęłam pewne decyzje, których rano nie miałam już siły się trzymać (nie chodzi wcale o jedzenie, tylko o mężczyznę).

#czytajdalej

gdy zapadnie zmrok, opowiem ci jeszcze więcej

 A gdyby tak karmić i dotykać się tylko muzyką? Rozumiesz na pewno, co mam na myśli.

Kupiłam sobie płaszcz z ogromnym kapturem, w którym mogę schować się przed zewnętrznym światem, ilekroć przyjdzie mi na to ochota. Czuję, jakby po nowym komputerze był to najważniejszy i najlepszy zakup mojego życia. Wygląda na to, że moje priorytety uległy drastycznej zmianie i poszły wreszcie w kierunku utęsknionego minimalizmu. Ten kaptur rekompensuje mi całą zimę, której wciąż nie ma.

#czytajdalej

nie obudź zmarłych, przeczytaj mnie dzisiaj szeptem

przeczytaj mnie szeptem

Czasem myślę z rozbawieniem – ale też ze strachem – że chciałabym mieć w mózgu wszczepionego czipa, który rejestruje każdą moją myśl, jak dyktafon słowa. Brak mi tego najczęściej wtedy, gdy leżę trupem w szpitalu i nie mam siły stukać palcem w klawiaturę, już nie wspominając, że o zachowaniu jakiejkolwiek logiki czy chronologii wydarzeń nie ma nawet mowy. Za nic mam dzisiaj chronologię, chociaż K. cierpliwie i wyrozumiale mi ją tłumaczy.

#czytajdalej