dlaczego przestałam współ-drwić z Chodakowskiej

ćwiczenia chodakowskiej
Przeczytałam jej profil na fejsbuku i mi się zwyczajnie odmieniło.

Ale po kolei.

Jakieś 1,5 roku temu rozstałam się z chłopakiem i pamiętam, że strasznie mnie to wkurwiło. Wiesz, nie to żebym była zwolenniczką nudnej stagnacji i szeroko rozumianego poukładania na każdej płaszczyźnie życia, ale tamten związek był największą strefą komfortu, jakiej kiedykolwiek zaznałam, a tym rozejściem z dnia na dzień ją sobie odebraliśmy. Obiektywna odpowiedź na ówcześnie najbardziej nurtujące mnie pytanie pt. „dlaczego nam nie wyszło” była taka, że zwyczajnie nam nie wyszło; jebło to jebło, po co roztrząsać. Ale wtedy nie szukałam obiektywnych odpowiedzi tylko subiektywnych winowajców.

#czytajdalej

gwałcę replay jak Reksio szarpie szynkę od Zbyszka 3 cytryny

Siedzimy kulturalnie w Stowarzyszeniu Gmin i Powiatów Małopolski na Grodzkiej i w skromnym kółeczku rozprawiamy na temat Kalkwerku, próbując zinterpretować m. in. rysunek na ścianie pojawiający się w którejśtam godzinie spektaklu i wymieniając się sugestywnymi komentarzami, że ten pan profesor, który nie chce wpuścić Konrada do środka, w życiu prywatnym jest osobą prywatną samego Krystiana Lupy.

#czytajdalej

w pogoni za przeciętnością

Wiem, jak bardzo na to czekasz. Jak niewiele z siebie dajesz na co dzień, czekając na ten moment, gdy będziesz wreszcie mógł dać komuś wszystko. Błądzisz po omacku, szukając alternatywy dla codziennego istnienia. Grzechem byłoby to nazwać życiem. Ale skoro nie jesteś gotowy na miłość, jak możesz być gotowy na życie?

#czytajdalej

wszyscy mamy swoją banię

Do śniadania, tuż przed siódmą rano, musi być kawa, zielona herbata i musująca multiwitamina rozpuszczona w letniej wodzie. Hipernawodniona podłączam uszy do swojego telefonu i synchronizuję się z odświeżoną playlistą na spotify’u.
Wychodzę z klatki i machinalnie kieruję głowę na północny-zachód naprzeciwległego bloku, próbując dojrzeć jakiejkowiek formy życia za zasłoniętym niebieskimi roletami oknem. Po ułamku sekundy przypominam sobie, że cała przeszłość już dawno z tego okna uleciała, a we mnie zamiast wspomnień tli się – z jakiegoś powodu wciąż żywy i wyczuwalny na języku – niesmak (bo dlaczego coś tak ludzkiego i ładnego kończyć tak nieludzko i nieładnie?).

#czytajdalej