w poszukiwaniu wytrąconej kobiecości

Wracałam do domu zygzakiem, niepewnie stawiając kroki, a w płaszczu miałam źle zapięty guzik. Całą drogę myślałam tylko o tym, że jeśli zaraz nie wybuchnę płaczem, to umrę i żadna siła ludzka czy z kosmosu nie zdoła mnie ponownie wskrzesić. Nie byłam smutna. Nie byłam rozczarowana. I nic mnie nie bolało.

Jak to szło?

a zawsze tak jest, że miłość nie zna swej głębi aż do momentu rozstania

#czytajdalej

kochany pamiętniczku

kochany pamiętniczku
Wchodzę do twojego domu z pustką w środku. Dzisiaj to ja zajmuję się psem. Mówiłeś, że zawsze mogę tam przyjść, jeśli poczuję się niczyja. Pieseł z radości na mój widok niemalże zwala mnie z nóg, bo moja osoba jest jedynym, co go łączy z twoją nieobecnością. Może myśli, że skoro jestem ja, za moment do domu wejdziesz i ty. Merda ogonem i patrzy z radosnym oczekiwaniem na drzwi. Jego spojrzenie jest tak przekonywujące, że przez chwilę nawet ja łapię się tej złudnej nadziei.

#czytajdalej

co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?

Mam teraz trochę wolnego i nocami nie mogę zasnąć, więc przepraszam się gorączkowo ze Szklanym kloszem Sylvii Plath. Prawdopodobnie niesłusznie spisałam tę powieść na straty kilka lat temu. Już nie pamiętam, co mnie wtedy w niej tak drażniło, ale chyba wyzierający zewsząd banał. Banał, który po samobójczej śmierci autorki przeistoczył się w literacki geniusz (i jeszcze słowo prestidigitator, którego tam użyła, a którego wtedy nie znałam, ale było piękne, choć surowe i brzmiało po niemiecku). Może z wiekiem moje zahibernowane emocje postanowiły się roztopić i zrobiło mi się jej naprawdę żal. Gdyby tu była, pogłaskałabym ją po policzku i uśmiechnęłabym się do niej ciepło, pobłażliwie. Potem poszłybyśmy w tany i popełniłybyśmy mnóstwo głupstw, aż odechciałoby jej się tego śmiesznego umierania.

#czytajdalej

wyśnij o mnie mały sen

wyśnij o mnie mały sen

 – Lenika, obudź się, słyszysz mnie?

Dookoła łóżka leży mnóstwo kolorowych papierów i wycinków z gazet. Słychać podwójne postukiwanie klawiatur obu komputerów. Uchylone okno robi przeciąg z drzwiami do łazienki; po całym mieszkaniu tańczą firanki. 
On zerka na nią jakby nagle przyszedł mu do głowy jakiś pomysł. Uśmiechają się do siebie, ale ona trochę nieśmiało, może nawet z lękiem. 

– Wyobraź sobie że oklejamy całe miasto karabinami.

#czytajdalej