oddychaj głęboko, popaprana hipokrytko

Szumi mi w głowie; szukam myślami powietrza. Cały internet już przeszukałam pod kątem frazy „w którą stronę iść, co dalej, co ze mną będzie, co potem, jak mam to zrobić, po co, czy w ogóle…”.
I nic. Nie dowiedziałam się nic.

Andrzej mówi, że mam pełne prawo się gubić. Najpierw mu wierzę, a potem piosenkę Rihanny coveruję po swojemu i zamiast „work work work…” śpiewam „stres, stres, stres, stres, stres, stresss”. A potem znowu jest dobrze. A potem znowu jest źle. A potem jest nijak, a potem nie ma nic.

Lubię:
słowa
obrazy
przestrzeń

To wiem na pewno. Tylko jeszcze nie wymyśliłam, co to właściwie znaczy.

Medytuję.
Nad sobą i nad tym, jak choćby przez ułamek sekundy przestać być sobą. Jak się oderwać i ulotnić do tej mnie, za którą trochę mi się ostatnio tęskni. Zresztą, nie tylko mnie. Biedny Lis słucha mojego zrzędzenia i o wiele mniej się uśmiecha.

Związek przyczynowo-skutkowy nr 1.:
brak uśmiechu u Lisa = zwiększony stres u Wilka. Zmniejszony uśmiech u Wilka.

Wiem, że mi tak nie wolno. Myślałam, że już umiem w siebie wszystko.
Myślałam, że się mam pod kontrolą, ale jedyne, czym sobie zaprzeczam, to tą kompletnie irracjonalną potrzebą KONTROLOWANIA wszystkiego, co jest w zasięgu mojego bardzo prywatnego świata (uszami wyobraźni słyszę, jak Steven King pluje na moje przymiotniki i przyimki).

Słuchaj, Steven, ja na nie pluję podobnie jak ty, ale daj mi powiedzieć, co powiedzieć muszę. Przecież blogosfera powinna usłyszeć, że ta patologiczna potrzeba kontroli jest sprzeczna z moimi marzeniami o błogim Zen. Przecież blogosfera musi wiedzieć, że ja mam swoje huśtawki, których żadne Zen ani Zazen nie są w stanie powstrzymać. Przecież blogosfera powinna wiedzieć, że ja względem siebie samej bywam cholerną hipokrytką.

Uspokajam się. Biorę jeden głęboki wdech albo tysiąc. Nic z nich nie mam i to w nich lubię najbardziej.
Mogę nie mieć kontroli nad swoim światem, ale zawsze będę miała kontrolę nad swoim oddechem. Może to jest namiastka mojego mikroszczęscia; może mogę w ten sposób odnaleźć to, za czym tęsknię.
Może nauczę się sobie wybaczać potknięcia, może to nic, że słowa nie boją się szczerze płynąć dopiero po drinku z różową palemką.
No może.

Jakoś to wszystko będzie, ludzie sobie przecież radzą, dlaczego ja miałabym sobie nie poradzić? To śmieszne.

Ustalmy fakty, miejmy to już z głowy.
Niektórzy myślą, że jestem fajna; inni nie.
Niektórzy myślą, że jestem wartością samą w sobie; inni nie.
Niektórym się wydaje, że jestem jakaś lewa, za to inni sądzą, że jestem prawa, choć z Bogiem jako takim za wiele wspólnego nie mam.
Są nawet tacy, którzy mnie uwielbiają i byli nawet tacy, którzy mnie kochali.
I są też ci, którym jestem paskudnie obojętna.

Gdy się nad tym głęboko zastanowić – wychodzi na to, że reprezentuję znakomitą większość wszystkich. I śmiać mi się chcę, gdy do tych wniosków dochodzę. Nawet nie wiem, czy to przez tę tyradę, z której nic nie wynika, czy to przez tego drinka z różową palemką, który się kończy, i zaśmiewa razem ze mną do gorzkich łez.

Wiem z tego tyle, że wiem z tego nic.

Taki na przykład Sokrates byłby ze mnie cholernie dumny.

  • PATOPIESEK <3 <3 <3 Chyba tak nazwę mojego <3

  • Sandra Kwiatkowska

    Jakbym czytała o sobie! Myślę, że jakbyśmy obie poszły do mojej pani psycholog to by nas wyrzuciła, bo jestem pewna, że ma dość powtarzania, że nie mogę kontrolować wszystkiego. Co to by było, gdyby musiała mówić to dwa razu więcej? Aż mi się jej szkoda zrobiło. Ale pamiętaj, że nie wszystko możesz kontrolować, to po prostu nie zawsze zależy od ciebie. Więc na luzie. Będzie co ma być!

    horyzont-y.blogspot.com

  • Będziesz z nim chodzić na zajęcia z innymi szczeniaczkami. :D Dzięki temu nauczy się, że inne psy i obcy ludzie są spoko, a to ważne u wilczaków, żeby potem nie były bojaźliwymi patopieskami jak Joy. :D

  • Wilczaka planujemy mieć dopiero jak się finansowo ustabilizujemy ;) Czyli wiesz…dawno, dawno kiedyś, w odległej galaktyce… :P

    Nie strasz mnie, że będę musiała mojego pieseła oddawać do jakiegoś przedszkola :O

  • U mnie siadanie w spokoju zwykle kończy się myślami w stylu „omg, właśnie powinnam robić te milion rzeczy, które mam do zrobienia”. :D

    A wiecie już kiedy będziecie mieć wilczaka? <3 Hodowca na pewno Wam pomoże, ale bez szkolenia i psiego przedszkola się nie obejdzie. :)

  • Nic. Limit szczęścia wyczerpany :D

  • Lepiej bym tego nie ujęła :)
    I chociaż wiem o tym i sama trąbię o tym bardzo głośno – bywają momenty takie jak te, które trzeba przeczekać :)

  • No to czegóż ja mogię chcieć więcej! <3

  • Właśnie jak tak dumam z Patrykiem o tym, jak to będzie super mieć wreszcie owczarka czechosłowackiego, to jednocześnie dumam, że na wychowanie dam go chyba Tobie :D Boję się, że zrobię z tego psa jakąś łajzę i np. będę się chciała NON STOP do niego przytulać ._. Wierzę jednak, że zdrowy rozsądek weźmie górę i w tym wypadku potrzeba kontrolowania się sprawdzi :P

    Masz absolutną rację, odpuszczenie kontroli jest prze przesuper. I jest też prze przepotrzebne! Mój złoty sposób to po prostu…kazać sobie dać spokój. Siąść na dupsku i puścić – potrzebę, myśli, emocje, cokolwiek :) Wychodzi na to, że mogę wyłączyć tę potrzebę kierowania tylko przez…skontrolowanie samej siebie :P

  • Karolina Niedziela – Kasiarz

    ….takie prawdziwe. Jakbym czytała o sobie…

  • Szalenie jest to dla mnie oczywiste!

  • Mam na ten temat własne zdanie, z którym się absolutnie nie zgadzam…

  • Również mam manię kontrolowania tego, co ode mnie zależne. Ma przez to przerąbane mój pies, który na pierwszą komendę MA SŁUCHAĆ, choćby mu łapy pourywało. :p Paradoksalnie relaksuję się w chwilach, w których wiem, że nie mam 100% kontroli nad sytuacją – np. podczas jazdy konnej. Przyjemnie jest czasem poczuć, że ktoś inny pilnuje i dba, albo że Wszechświat i tak będzie sobie istniał siłą rozpędu, nawet jeśli na moment stracę uwagę. Masz jakieś swoje sposoby na tę manię kontroli? :)

  • Sokrates i ja, i Luna. Wszyscy jesteśmy dumni <3

  • Dodałabym – i wiem, że wcale nie muszę wiedzieć.

  • Women’s World

    W jednym filmie słyszałam tekst, który brzmiał mniej więcej tak: kontrola jest złudnym poczuciem i nawet dziecko wie, że jest to fikcja i abstrakcja :)

  • Czasem każdy jest hipokrytą trochę. ;) I potrzebuje czasu, żeby czegoś się dowiedzieć, chociaż wiedzieć, że nic się nie wie to już i tak sporo.

  • Napisałam Ci wiadomość na FB :)

  • Wiem, że już nie wiem nic – znane i bliskie mi uczucie :)