miniatury emocji / daję sobie miesiąc na Nic Nie Muszę

Odinstalowałam z telefonu aplikację fejsbuka. Teraz wchodzę na niego raz dziennie, jak jakaś staromodna wariatka, przez przeglądarkę mojego hipsterskiego laptopa.

W ciągu dnia o nim nie pamiętam, a nawet jak pamiętam, to po kilku sekundach pierwszej irytacji, bo „oesu, muszę wejść, sprawdzić, być na bieżąco, FOMO, nie chcę”, przypominam sobie, że już nie.

Już nie muszę. Już nie mam jak, bo kasu-kasu, znikło. I uśmiecham się do siebie z lekkim politowaniem.

Z bólem mózgu i dupy wrzucałam rzeczy na mojego fanpage’a. I dzień w dzień, godzinę w godzinę, mając świadomość, jak bardzo nie istnieję w Waszych umysłach, dopóki nie zaznaczę tego istnienia w społecznościówkach, skręcało mnie z wyrzutów sumienia.

W niedzielę wyobraziłam sobie mój świat bez frustracji i samo-nakręcającej się społecznościowej psychodeli.
Jakież to było miłe! Jakież to było proste! Świetliste wręcz, otoczone jasną aurą tęczowej beztroski!

Jechałam wtedy autobusem, zeszło ze mnie całkiem powietrze. Miałam wrażenie, jakbym cały balast swojego umysłowego życia zostawiła na przystanku daleko za sobą. I pomyślałam: czemu nie? Skoro ma pomóc?

I tak postanowiłam zaserwować sobie mały detoks od istnienia w sieci.
Mały, bo całkiem nie zniknę na pewno.

Pisać będę, kretyńskie relacje na IGstories kręcić będę, skomleć na Twitterze od sasa do lasa pewnie też będę.
Odcisk łapy zostawię tam, gdzie akurat będzie mi po drodze.

Ale już nigdy nie rzucę dupą w stronę samej siebie, że jestem taka, śmaka, żadna, nijaka, bo nie opublikowałam dzisiaj posta na fejsbuka. Icoteraz, pojutrze na pewno cały świat o mnie zapomni… 

To nie moja sprawa, że świat zapomni.
Ja i bez fejsbuka doskonale pamiętam, kim jestem.

I wolę siebie taką: semi-analogową, zamiast: semi-digitalową.
Trochę ze mnie retro-dziewczyna.

  • A pewnie że warto! Powoli wracam, bo mam ochotę, a nie dlatego, że już wypada. To miłe uczucie :)

  • Dostaję! Jak minął miesiąc? Warto?:)

  • Detoks jest najfajniejszy! :)
    To taka moja kuracja instant na wszystkie bolączki mojego prywatnego świata. Zawsze działa.

  • Tak, tylko ludzie już chyba nie wiedzą, że można inaczej niż przez FB. ._.
    Stój! Stoję z Tobą.

  • Oj, o prywatnym FB to już całkiem zapomniałam…
    Gratuluję postawy, teraz takiej ze świeczką szukać :)

  • Oja, jakbym mogła pokasować z telefonu messengera, to już w ogóle osiągnęłabym nirvanę! Niestety, praca i szybka wymiana plików/naklejek/memów :D mnie tam ciągle trzyma…

  • Pamiętam do teraz, że jak miesiąc temu dostałam na maila powiadomienie o nowym komentarzu na bloga i zobaczyłam w podglądzie tylko to „Coś nas łączy”, od razu pomyślałam: „Hm, to pewnie Paula” :)

    Więc chyba rzeczywiście coś :)

  • Nie dostajesz od tych kompulsów jakiegoś kociokwiku? :) Ja dostałam! I to nawet wtedy, jak miałam tych lajków tyle, że pożalsięjeżuniu.

    <3

  • Bardzo to był miły czas, polecam! Nie wykluczam, że go wydłużę :D
    Strach po takiej przerwie wracać i od nowa szukać swojego miejsca w cyberprzestrzeni…

  • Tak mocno potrzebowałam tego wpisu! Nie możemy się zatracić w sieci, myśląc, że nie istniejemy jak tylko tam. Detoks jest fajny ;)

  • Nie korzystam z FB w telefonie, jak ktoś chce się ze mną skontaktować pilnie, to ma mój numer i może napisać smsa/zadzwonić #yolo
    To prawda, nic nie musimy. Wkurza mnie bycie niewolnikiem internetu. Dziękuję, ja postoję.

  • I bardzo dobrze. Popieram

  • Ja od dawna na swojego prywatnego fb nie wrzucam nic, totalnie nic, a na fanpage tylko gdy ma się pojawić nowy wpis, albo za długo się nie odzywam (czyli jakieś 4-5 dni :P), a tak to niech świat o mnie zapomni – mnie to nie robi.
    Popieram całym serduchem, i sama myślę aby fb odinstalować z telefonu bo i tak wchodzę tam raz na ruski rok =]

  • The same here.
    Tylko zaczelam włazić na fb przez przeglądarkę… ale przez dłuższy czas nie mialam messengera i odpisywałam na wiadomości tylko 1-2 razy dziennie! #krejzolka
    Moze do tego wrócę…;)

  • Coś nas łączy 💜

  • Jako niewolnica lajków i kompulsywnie sprawdzająca fejsa propsuję decyzję, jako nieprzesadnie cicha wielbicielka strzelam focha. Nie dogodzisz :)

  • „Ja i bez fejsbuka doskonale pamiętam, kim jestem.” – mega podoba mi się to stwierdzenie. <3 Najważniejsze, żebyś Ty czuła się w porządku. :) Ja też powinnam mniej czasu spędzać przed kompem, ale zawsze tak wychodzi, że jeszcze coś muszę zrobić, komuś odpisać – i mija kolejna godzina…

    Ale fb na telefonie też nie mam, to byłoby dla mnie przesadne uwiązanie.