mam na imię Lena i chciałabym się z tobą przespać

Lena Wadera
Bywa, że napiszę coś nadmiernie ckliwego. Czasem się skrzywię i wymamrotam dziesięć zdrowasiek za swoją grafomańską duszę, a niekiedy zaskoczę samą siebie jakąś celną puentą, z którą nawet nie do końca się zgadzam (serio? ja to powiedziałam???). Na tym chyba polega pisanie bloga. Marzymy sobie cichutko, żeby te treści były merytorycznie poprawne i jakościowo fantastyczne, ale w ostatecznym rozrachunku blog jest tylko uwspółcześnioną wersją aplikacji o nazwie „kochany pamiętniczku”.

Lubię myśleć, że słowa nie mają przede mną żadnych tajemnic. Ale wiem, że mają.
I dlatego wciąż nie przestałam pisać.