jestem normalsem z dziwactwami

Są tacy ludzie, któ­rzy na każ­de two­je dzi­wac­two, nawet to naj­dziw­niej­sze i w świe­tle powszech­nych stan­dar­dów naj­bar­dziej nie­po­trzeb­ne, uśmiech­ną się dobro­dusz­nie, może prze­chy­lą deli­kat­nie gło­wę w lewo z tym pogod­nym uśmie­chem i wyrzek­ną: “dobrze, to nic, niech tak będzie”.

I są ludzie, któ­rzy na każ­de two­je dzi­wac­two, a im dziw­niej­sze dzi­wac­two tym bar­dziej ci ludzie tak mają, gło­śno prze­wra­ca­ją ocza­mi, wzdy­cha­ją z poiry­to­wa­niem, macha­ją lek­ce­wa­żą­co ręka­mi i co krok przy­po­mi­na­ją o jede­na­stym świę­tym przy­ka­za­niu: “weź się ogar­nij”.

Ci dru­dzy na nie­świa­dom­ce wbi­ja­ją ci szty­let za szty­le­tem w ser­ce.
Tak wła­ści­wie masz przy nich ocho­tę roz­ło­żyć ręce i pła­kać, ewen­tu­al­nie tup­nąć nóż­ką i zadrzeć wyso­ko nosek — albo ten sam nosek zwie­sić na kwin­tę i dla polu­bow­ne­go roz­wią­za­nia spra­wy coraz gło­śniej zapa­dać w mil­cze­nie.

Dla nich każ­da ano­ma­lia w zacho­wa­niu to wymysł, próż­na eks­tra­wa­gan­cja.

Jeśli spę­dzasz z nimi za dużo cza­su i nagle na two­jej dro­dze poja­wi się czło­wiek, któ­ry, gdy już mimo­cho­dem zdra­dzisz mu swój wiel­ki sekret, prze­chy­li gło­wę w lewą stro­nę i pogod­nie się uśmiech­nie, w pierw­szym odru­chu chcesz rzu­cić mu się w ramio­na i popro­sić, czy może mógł­by trwać przy two­im boku na zawsze. Nie­ko­niecz­nie jako towa­rzysz życia, ale koniecz­nie jako straż­nik two­jej indy­wi­du­al­no­ści, cie­bie jako takiej, w peł­nej kra­sie, twój ryce­rzyk bez lśnią­cej zbroi i nawet nie musi podró­żo­wać na bia­łym ruma­ku.

Pod koniec dnia zda­jesz sobie jed­nak spra­wę, że o wie­le lepiej by było, gdy­byś ty sama zosta­ła swo­im ryce­rzy­kiem. W lśnią­cych blond wło­sach, z poma­rań­czo­wą szmin­ką na ustach, z gumo­wy­mi klap­ka­mi na sto­pach weso­ło popier­du­ją­cy­mi przy każ­dym kro­ku.

To nic, że piąst­ki i bicek mały. Dupę masz dużą i twar­dą. A cza­sem jak coś pomy­ślisz, to ci się zwo­je mózgo­we z ekcy­ta­cji bar­wią na różo­wo.
Nic się nie bój, maleń­ka. Kto jak nie ty i inne moty­wa­cyj­ne haseł­ka.

Weź się ogar­nij. Ale weź to zrób na wła­snych warun­kach.