co czytają wilki, czyli lubię ładne książki #3

lubię ładne książki #3

Są na tym świecie rzeczy, które się nie śniły nawet filozofom i są w moim świecie książki, które śnią mi się po nocach, bo tak bardzo je lubię.

Dziś podrzucam Ci kolejną porcję minirecenziątek tytułów, które w mniejszym lub większym stopniu odcisnęły swoje litery pod moją blondkopułą.

Inne wpisy z serii możesz przeczytać tutaj #1tutaj #2tutaj #4, tutaj #5

Sue Townsend – Seria z Adrianem Molem
Perypetie Adriana Mole’a czytuję odkąd pamiętam. Te książki nauczyły mnie patrzeć na świat przez okular cynizmu ostatecznego. Nigdy nie potrafiłam Adriana określić jednym słowem, bo kiedy myślę o nim nieudacznik, zaraz nasuwa mi się do głowy pospieszne uzupełnienie: sympatyczny. Paradoksalnie – nie da się go nie lubić.

Pierwszą część czytałam w wieku lat nastu, czyli jakieś…*kaszle*…dosyć dawno temu.
Adrian to niespełniony pisarz, zakochany bez pamięci w swojej pierwszej miłości, Pandorze, która przez większą część życia raczej ma go w dupie (znamy to z autopsji). Ma wielki talent do podejmowania najgorszych z możliwych decyzji i czynienia równie marnych życiowych wyborów. Myślę, że większość sympatyków Molka, podobnie jak ja, do końca nie wie, dlaczego tak bardzo lubi go czytać. To jedna z tych książek „jeszcze tylko jeden dzień z życia Adriana i mogę iść spać”. A potem widzę na jedno oko, bo jest trzecia w nocy, a w snach walczę z łabędziami, które blokują mi dojście do łazienki. No a wiecie, taki łabędź to potrafi człowiekowi złamać rękę!

Najlepszą i najtrafniejszą recenzję swoich dzienników napisał sam Adrian, ręką pani Sue:

Postanowiłem skrupulatnie prowadzić dziennik w nadziei, że moje życie wyda się bardziej interesujące, jeśli zostanie opisane. Bo na pewno nie jest ciekawe, gdy je przeżywam. Jest nudne, że aż strach.

Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to cytat mojego życia. I mojego bloga. Dlatego chyba wolę się nie zastanawiać.

Markus Zusak – Złodziejka książek
O tej książce zapewne zostało już powiedziane wszystko, więc długo się nad nią rozwodzić nie będę. Opowieść jest ładna, a Narrator wzruszający.
Pamiętam, że jako dziecko miałam momenty paskudnego lęku przed śmiercią. Dobrze, że jakiś dorosły nie podrzucił mi wtedy Złodziejki…, bo pewnie chciałabym temu panu Śmierci przybić piątkę.
Scena drugiego przemarszu Żydów szczególnie złamała mi serce, a jeszcze bardziej mi złamała, jak się okazało, że w adaptacji filmowej tej sceny nie ma. Z filmu bowiem wycięto wszystkie kluczowe i emocjonujące momenty, a zostawiono te, na które się przyjemnie patrzy. Nie ogarniam. Po co robić takie filmy, skoro za te same piniendze można robić lepsze?

Clarissa Pinkola Estes – Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach
Może kiedyś się odważę i napiszę całą recenzję tej książki. Ale im bardziej o tym myślę, tym bardziej nie chcę, bo to jak pisać recenzję tego, co kto ma w głowie. Brakuje mi odpowiednich kompetencji.
To nie jest książka dla mężczyzn. Nie chcę sobie nawet wyobrażać miny faceta, który przedziera się z gigantycznym bólem dupy i oczu przez kolejne strony tej księgi. To biblia kobiet.
Kobiet, które uwielbiają chować się przed światem pod własną skórę i szukać tam odpowiedzi na pytania, które je nurtują. Kobiet, których nie opętał jeszcze demon cynizmu ostatecznego. Kobiet, które zapomniały, że żeby żyć w pełni, muszą być DZIKIE.
Mnie ta książka uchroniła od totalnego zgorzknienia i dodała mi otuchy. Otwieram ją za każdym razem, gdy wydaje mi się, że nie wiem co robić i uświadamiam sobie, że przecież wiem. To zdecydowanie ta książka, którą chciałabym mieć przy sobie na bezludnej wyspie.
Pierwszy raz czytałam ją rok. Jej się nie połyka, tylko bierze do łóżka, gdy jest się gotowym na Słowa.

Julio Cortazar – Opowiadania
Znalazłam swoje dwa tomiki opowiadań ukryte gdzieś w czeluściach starego antykwariatu. Piękne to było odkrycie, bo chociaż do samej okładki musiałam przedrzeć się przez pięciocentymetrową warstwę kurzu, gdy oczom moim ukazał się tytuł – zwariowałam.
W życiu nie zamieniłabym tego starego wydania na nowe, które stoi teraz dumnie na półkach empiku i razi mnie po paczałkach swoimi kolorami. Polecam odwiedziny w antykwariatach, można tam dorwać niezłe perełki.
Co do samych opowiadań – kto zna Cortazara, ten wie, że pisze co najmniej dziwnie. I powtórzę za Partyzantką: polecam czytać je dla samego czytania, a nie dla kminienia, co się właśnie w tym opowiadaniu odjaniepawliło.

J.M. Barrie – Piotruś Pan
Dzisiejszą serię minirecenziątek kończę zielonym akcentem.
Piotruś Pan to moja najnaj bajka z dzieciństwa. Miałam kiedyś dwie części, ale jedną, w przypływie postradania zmysłów, podarowałam na urodziny mojemu byłemu. Wiecie, on miał pierwszą część, ja drugą, razem byliśmy tacy CAŁOŚCIOWI <3 A potem się rozeszliśmy i książka została u niego. Serce krwawi mi do teraz, bo znając jego podejście do literatury wysokiej, jeszcze jej nawet nie otworzył (pozdrawiam Cię ciepło, R., naprawdę!). A była tak pięknie wydana! I miała akwarelkowe ilustracje i była taka zielona…

W wieku wczesnodziewczęcym trudno się nie zakochać w buntowniczej postawie Piotrusia. Chyba lubię takich literackich łotrzyków. Ale kto nie lubi?


Czy jest jakaś książka, którą według Ciebie absolutnie muszęmuszęmuszę przeczytać? Jeśli tak, daj znać niżej. Nie mam teraz na nic czasu, więc tym chętniej zarzucę na ruszt kolejne czytadło.

Cmok w krok!
Twoja najsłodsza <3

  • ok :<

  • Nie będziesz mi mówić, co mam robić!!!1111111 :D

  • Muszę przyznać, że życiowe problemy Adriana Mole’a są wprost proporcjonalne do jego wieku – im dalej w las, tym większy z niego debil. I chyba na tym polega cały jego urok :)

    Awersję do nowych wydań mam i ja. Umiłowanie do szorstkich, niebłyszczących okładek też mam :)

  • Z tych wszystkich uchybień wystarczy jak zrobisz sobie wycieczkę do antykwariatu. Bez Adriana Mole’a i Cortazara naprawdę można żyć.

    PS. Miałaś nie czytać moich wpisów o czytaniu!

  • Do Adriana Mola zniechęciłam się w wieku nastoletnim, gdy to podrzuciła mi pierwszą część mama. O ile pamiętam, w pierwszej był moim równolatkiem, jednak kompletnie gościa nie rozumiałam i jego problemy wydały mi się na tyle debilne, że kolejnych części nawet nie ruszyłam. Jako nastolatka nienawidziłam książek dla nastolatek i zaprawdę krzywdę robili mi ludzie, którzy podrzucali mi je, „bo na pewno się z nimi utożsamiasz”.
    Uwielbiam antykwariaty, chociaż wodzą na pokuszenie, wchodzi człowiek po ładne wydanie Herberta, a prawie kupuje wielki album z sygnetami drukarskimi za 50 zł. Kupuję książki jak niektórzy ciuchy – szczególnie książki naukowe – na zasadzie „kiedyś się przydadzą”, więc każda księgarnia i antykwariat to dla mnie pole minowe.
    Nie podoba mi się większość nowych wydań. Chyba że mają takie szorstkie, niebłyszczące okładki. Wtedy są śliczne :D

  • Nie czytałam nic Cortazara, nie mogę się zabrać za Adriana Mola, nigdy nie byłam w antykwariacie…
    Wszystko nie tak, wszystko.

  • Mam ochotę napisać, ale pewnie wyląduje w kolejnym zestawieniu z minirecenziątkami, bo maksi-recenziątek pisać nie umiem :D

  • Jasne, dziękuję! <3 A ja tyle tego szukałam…
    Jestem ciekawa, czy napiszesz coś o Edenie. ^^

  • A poszukam, żebyś wiedział! I mam nadzieję, że znajdę :D

  • Jak buszować po antykwariatach lubisz, to poszukaj sobie „Disneyland” Stasia Dygata. Piękna rzecz. W jednym z (dwóch XD) tarnowskich antykwariatów dostałem powyższy tytuł w pięknym wydaniu, którego zdjęcia/skanu/czegokolwiek nigdzie nie ma w necie i do podsumowania 2016 musiałem skanować okładkę, bo ja jestem taki, że lubię jak się wszystko zgadza z formą, w której czytałem.

    A za Cortazara to ja się muszę wreszcie wziąć, bo sobie go obiecuję od dłuższego czasu i nadal sobie go nie sprawiłem nawet. :(

  • Aktualnie czytam wciąż tego Twojego Martina Edena, ale też „Pokrewne dusze” z listami mojej ukochanej Virginii Woolf, Harrego Pottera po hiszpańsku (nie pytaj…) i przymierzam się do jakichś następnych siedemdziesięciu innych książek…Kocham i nienawidzę abonamentu w Legimi :P

    Co do Disqusa, leci to tak: admin -> moderate comments -> po lewej masz „site configuration”, wybierasz swoją stronę, znowu po lewej „community” i wyświetla Ci się to co Ci załączam. Jasne? :D https://uploads.disquscdn.com/images/cc9d37e19599e9266e033c3dcb75b640afd141c21a2d28e60789d2e3b505db23.jpg

  • No trochę zostawiam. <3

    Nie oczekuję od Mole'a, że odmieni moje życie, nie każda książka musi, właściwie mało która potrafi. :) A co czytasz aktualnie? :)

    Dzięki za wiarę we mnie! Jeśli na tej półce jest coś dobrego, powiem na pewno. :)

    (Lena, przekopałam cały internet i nadal nie wiem – jak wpisałaś "SheWolf" w to szare pole przy nicku na disqusie? xd)

  • nie lubi, nie lubi, a serduszka na fejsbukach zostawia <3

    W sumie Mole Twojego życia literackiego totalnie w żaden sposób nie odmieni, ale to taki pocieszny typek, z takim żenująco-zerowym poczuciem humoru, że nie sposób przejść obok niego obojętnie :D

    Weź, jestem niepoprawną optymistką i wierzę, że zanim ta półka gruchnie Ci na głowę, zdążysz wszystko przeczytać i umrzesz szczęśliwa <3

    A skoro mamy podobny gust literacki, to "Postrzyżyny" bierę na swoją półkę w ciemno! :)

  • Wiesz co? Nie lubię tej serii. Nie znoszę jej. Zawsze muszę dodać coś do „chcęprzeczytać” na Lubimyczytać, bo widzę, że mamy bardzo (przerażająco) podobny gust.

    Przeczytałam kiedyś jakąś część Mole’a, ale to było jakoś mocno w gimnazjum i nic nie pamiętam. W każdym razie dodałam do listy książek do przeczytania. Tak samo jak Piotrusia Pana i – przede wszystkim – Biegnącą z wilkami. Cortazar już tam chyba jest. A nad moim biurkiem jest półka z książkami do przeczytania, jest ich około 30. Zginę pod stosami nieprzeczytanej literatury, straszna śmierć, a Wadera nawet nie będzie wiedziała ._.

    Przeczytaj „Postrzyżyny” Hrabala. Ostatnio mieliśmy przeczytać na literaturę powszechną. Podeszłam niechętnie, ale łyknęłam właściwie w jeden wieczór. Taka ciepła, dobrze napisana historia, o której nawet nie umiem opowiedzieć, a chciałabym ją opisać na blogu. Chyba nie będzie mi dane.