E. Ferrante — “Genialna Przyjaciółka” czy genialny…bełkot?

Nawet nie wiem od cze­go zacząć.
Dwa dni temu prze­czy­ta­łam ostat­nią stro­nę czwar­te­go tomu „Genial­nej Przy­ja­ciół­ki” i wykrzyk­nę­łam do Oli z Para­pe­tu Lite­rac­kie­go, któ­ra wspie­ra­ła mnie przez całą moją „genial­ną” podróż — Alle­lu­ja! 
Poczu­łam się, jak­bym uwol­ni­ła swój umysł od strasz­nych tok­syn.
#czy­taj­da­lej