znowu śnią mi się jakieś kosmosy

Zno­wu śnią mi się jakieś kosmo­sy; naj­pierw ten popa­pra­niec wyła­zi mi z trze­wi, spod skó­ry, z trze­cie­go oka, ze szpi­ku kost­ne­go, napraw­dę nie wiem, gdzie się scho­wał, ale sie­dzi i wyła­zi zawsze jak w zegar­ku, środ­kiem nocy, gdy jestem naj­bar­dziej podat­na na zra­nie­nia.
#czy­taj­da­lej

E. Ferrante — “Genialna Przyjaciółka” czy genialny…bełkot?

Nawet nie wiem od cze­go zacząć.
Dwa dni temu prze­czy­ta­łam ostat­nią stro­nę czwar­te­go tomu „Genial­nej Przy­ja­ciół­ki” i wykrzyk­nę­łam do Oli z Para­pe­tu Lite­rac­kie­go, któ­ra wspie­ra­ła mnie przez całą moją „genial­ną” podróż — Alle­lu­ja! 
Poczu­łam się, jak­bym uwol­ni­ła swój umysł od strasz­nych tok­syn.
#czy­taj­da­lej