mam jedno ciepłe wspomnienie z mamą

Nie może­my być razem, bo za bar­dzo cię lubię i życie poka­za­ło mi już, że w tej kon­fi­gu­ra­cji to się nie może udać.
Im bar­dziej cię lubię, tym bar­dziej cię stra­cę, kie­dy cię stra­cę. Wie­dzia­łeś?

Mam jed­no cie­płe wspo­mnie­nie z mamą.
Takie, któ­re — podej­rze­wam — w rów­nym stop­niu zaska­ku­je i mnie, i ją.
#czy­taj­da­lej

uspokój małpi umysł, czyli techniki medytacyjne dla początkujących

techniki medytacyjne dla początkujących

Kolej­ny raz obu­dzi­łam się z żołąd­kiem zwią­za­nym w supeł stra­chu. Mar­twię się.
Tym, co mia­ło nadejść, a nie nad­cho­dzi. Tym, jak mia­ło być, a nie jest. Tym, co jesz­cze mogę zro­bić, by było lepiej. Dzi­siej­szy ranek róż­nił się jed­nak od kil­ku poprzed­nich, bo zamiast nurzać się w tych wszyst­kich zmar­twie­niach, szep­nę­łam do sie­bie:

sta­wiaj małe krocz­ki, ale je sta­wiaj. I uspo­kój wresz­cie mał­pi umysł.

#czy­taj­da­lej

#4. od A do ZEN. C jak CHAOS

od a do zen. c jak chaos

Wpa­dam do domu wście­kła jak osa, ciskam rze­cza­mi, nie­wie­le o nich myśląc; kot się boi, bo nicze­go nie rozu­mie, a ja go mam samo­lub­nie w nosie. Sia­dam na środ­ku łóż­ka, cięż­ko oddy­cham, myślę, jak bar­dzo życie mi się dzi­siaj nie uda­ło. Jak bar­dzo nie­udol­nie za wszyst­ko się zabra­łam. Jak bar­dzo nie umiem się roz­pę­dzić w pra­cy. Jak bar­dzo się wście­kam, że jestem uczu­lo­na na mle­ko i nie mogę sobie popra­wić humo­ru pierw­szym lep­szym bato­ni­kiem ze skle­pu pod blo­kiem. Jak bar­dzo chce mi się z tego pła­kać, cho­ciaż na łzy też jestem wście­kła, wiec trzy­mam je w nie­wo­li kąci­ków moich oczu. Oddy­cham cięż­ko, w zasa­dzie zapo­mi­nam, na co tak bar­dzo się wście­ka­łam. I wście­kam się jesz­cze bar­dziej, a naj­bar­dziej o to nie­uza­sad­nio­ne wście­ka­nie.
Śmiet­nik. Mam w gło­wie śmiet­nik. Za dużo myślę o rze­czach, któ­re nie zasłu­gu­ją na moją uwa­gę.
Cha­os, mam w gło­wie cha­os. Za mało pie­lę­gnu­ję myśli, po któ­rych się uśmie­cham.

#czy­taj­da­lej

SHARE WEEK 2017, czyli blogi które czytam i polecam

share week 2017

To moja ulu­bio­na pora roku. W mar­cu zazwy­czaj tup­tam nóż­ka­mi w ocze­ki­wa­niu na kwiet­nio­we słoń­ce. No i SHARE WEEK Tuchol­skie­go jest w mar­cu. A jak jest SHARE WEEK, to ja zacie­ram rącz­ki i z wypie­ka­mi na poli­kach wykli­ku­ję dzię­ki Waszym pole­ce­niom nowe, świet­ne blo­gi. A potem umie­ram na depre­sję poczy­ta­nio­wą. Bo świet­nych blo­gów jest tyle, że — za prze­pro­sze­niem — ja pier­do­lę. I skąd ja mam wziąć czas, żeby je wszyst­kie czy­tać?

#czy­taj­da­lej

słodka Melancholia

Melancholia

Razi mnie dzień, cho­ciaż to nie słoń­ce mnie budzi.
Piję wodę, łyk za łykiem, czu­ję, że zacho­dzi we mnie zmia­na. Skó­rę mam gład­ką tam, gdzie aku­rat się doty­kam; wło­sy mam mięk­kie wte­dy, gdy aku­rat ktoś zapla­ta w nie pal­ce; powie­ki mam po to, żeby nie patrzeć…

…jak odcho­dzisz na zawsze.

#czy­taj­da­lej