porozmawiajmy o seksie

porozmawiajmy o seksie
Ja to bym chciała osiągnąć wreszcie ze sobą jakąś spójność. Na dzień dzisiejszy jesteśmy dwie, czyli co najmniej o półtorej za dużo. Nie lubię tej drugiej. Znam ją na wylot, ale męczy mnie ta jej ciągła potrzeba udowodnienia mi, że nie jestem na nic gotowa. Coraz częściej łapię się na tym, że rozważam nad skrajnie abstrakcyjnymi kwestiami, których nigdy nie będę w stanie przełożyć na rzeczywistość. I tak na przykład od piątku próbuję rozwikłać egzystencjalną zagadkę pt. „jak zatrzymać czas”. Albo jak go cofnąć. Albo może jak wcale nie chcieć, żeby stał. Mądrzy ludzie powtarzają mi, że głupotą jest karmić głowę złudzeniami, a ja uparcie im nie wierzę. Jasny Jezu, przecież tęsknota bierze się z głowy, nie z serca.

#czytajdalej

może jutro ta dama sama da tortu jeżom

sama da tortu jeżom
Wczoraj była jedna z tych niedziel, kiedy po prostu się nie da. Miałam w planach mnóstwo zaległych słów do skrojenia, ale czułam w sobie ten nieuzasadniony niczym strach przed rozpoczęciem jakiejkolwiek czynności. Męczyło mnie zapętlone w głowie przekonanie, że nic się nie może udać. Na tvn7 po raz enty leciał harry potter część pierwsza i chociaż oglądałam go już ze sto razy, a czytałam z dwieście, zaszyłam się przed telewizorem pod kocem i strzelałam głupawe uśmiechy – z mojej nieskończonej listy głupawych uśmiechów – do jedenastoletniego chłopca, który nagle dostaje list z Hogwartu, a siedem filmów później zostaje bohaterem. To jest stała, która nie ma prawa się zmienić. Szukam strefy komfortu nawet w telewizorze, bo czegoś się boję, a ta poprzednia zaczęła niepokojąco walić mi się na głowę.

#czytajdalej

pokój u Jakuba

pokój Jakuba

Jakub mieszka w lesie. U Jakuba życie toczy się gdzie indziej. I słowa padają też inaczej, ale tylko wtedy, gdy są absolutnie konieczne. Woda jest tu ciepła dopiero, gdy ktoś o niej pomyśli wcześniej i ją zagrzeje. W kominku trzaska wesoło maleńki ogień, a na stoliku zawsze paruje jakiś kubek ze słodką cieczą. Utarło się wśród Wilków, że na tę przystań wołamy roboczo podręczne Bieszczady.

#czytajdalej

mam na imię Lena i chciałabym się z tobą przespać

Lena Wadera
Bywa, że napiszę coś nadmiernie ckliwego. Czasem się skrzywię i wymamrotam dziesięć zdrowasiek za swoją grafomańską duszę, a niekiedy zaskoczę samą siebie jakąś celną puentą, z którą nawet nie do końca się zgadzam (serio? ja to powiedziałam???). Na tym chyba polega pisanie bloga. Marzymy sobie cichutko, żeby te treści były merytorycznie poprawne i jakościowo fantastyczne, ale w ostatecznym rozrachunku blog jest tylko uwspółcześnioną wersją aplikacji o nazwie „kochany pamiętniczku”.

Lubię myśleć, że słowa nie mają przede mną żadnych tajemnic. Ale wiem, że mają.
I dlatego wciąż nie przestałam pisać.