małe życie – Hanya Yanagihara, czyli trochę nie umiem w recenzje

małe życie Hanya
Wykonało się. Zakończyłam przygodę z książką wielkości małego fiata 126p, na punkcie której świat na moment zupełnie ześwirował. Niestety, przeczytanie jej zajęło mi zdecydowanie więcej czasu, niż zakładałam na początku. Chciałam ją połknąć na raz, na hurra, na już, na zaraz, w jeden weekend, co – pomimo ponad 800 stron – jest absolutnie wykonalne, ale nagły zalew obowiązków pozwolił mi na czytanie maksymalnie po kilkadziesiąt minut dziennie, skutkiem czego przeżywanie tej historii rozciągnęło się za bardzo w czasie. Jestem pewna, że gdybym oddała się tej powieści cała, po skończeniu rozglądałabym się niewidzącym wzrokiem po pokoju i szukała jakiegoś sensu istnienia. A tak – jest mi jakoś przykro, jest mi jakoś tak, jakbym straciła przyjaciela.
Dobre książki chyba tak majo.

#czytajdalej

o pięciu książkach, które złamały mi serce

o książkach
 Jako prosta (żeby nie powiedzieć wręcz prostacka) Wadera jestem idealnym targetem dla działaczy marketingowych, zwłaszcza w zakresie filmu i literatury. Co tu dużo gadać, wystarczy mi wmówić, że jeszcze nigdy nie oglądałam tak fantastycznie skrojonej fabuły albo nie czytałam książki z tak wyrazistymi postaciami, albo że po zapoznaniu się z daną historią nie będę w stanie się pozbierać przez miesiąc i od razu polecę z wywieszonym jęzorem do kina czy biblioteki, żeby na własnej skórze się o tym przekonać. Szukam oczyszczenia i nirwany gdzie popadnie. Niestety, weryfikacja moich poszukiwań często-gęsto odbija się z wielkim łoskotem od ściany rzeczywistości, a potem jeszcze długo liżę swoje rany i czuję się bestialsko oszukana. Zabiorę Cię teraz w długą i zawiłą podróż po katakumbach mojego wilczego serca i opowiem co nieco o pięciu połkniętych książkach, które do dziś stoją mi kołkiem w gardle i zostawiają na języku gorzki posmak rozczarowania.

#czytajdalej

listy do Oriany Fallaci

listy do Oriany Fallaci
Pierwszy raz od niepamiętamkiedy obudziłam się z ulgą i wielkim zdziwieniem, że dożyłam jutra.
To niby nie takie trudne, ale w moim życiu bywają noce, kiedy z powodu bólu jestem gotowa się oddać i poddać nawet Śmierci. To taki rzadki moment, kiedy jestem słaba i podatna na zranienia. W noce jak te lubię być sama. Bo nikt nie powinien widzieć wilka z odsłoniętymi ranami.

#czytajdalej

pani Dalloway powiedziała, że sama kupi kwiaty

Są na tym świecie trzy kobiety, które od zawsze mnie fascynowały: Marilyn Monroe, Virginia Woolf i Marina Abramović*. Łączą w sobie trzy cechy, które moim skromnym zdaniem stanowią pełnię kobiety – piękno, intelekt i artyzm łamany przez popapraństwo. Masz racje, powyższa opinia jawnie zdemaskowała moją płytkość widzenia świata, ale to tylko ja – mnie się takie rzeczy wybacza. 

#czytajdalej