słowo, trwaj, jesteś takie ulotne

Pozwo­li­łam sobie na pisa­nie jak chcę, a nie jak myślę, że muszę.
Teraz do kom­pu­te­ra nie pod­cho­dzę już jak do jeża, tyl­ko jak do plu­szo­we­go i jesz­cze w powi­ja­kach wilcz­ka — o odde­chu pach­ną­cym świe­żo zapa­rzo­ną kawą (dla więk­szo­ści z Was to porów­na­nie jest nie­for­tun­ne, ale dla mnie lep­sze nie ist­nie­je; dosko­na­le pamię­tam ten zapach z dzie­ciń­stwa).
#czy­taj­da­lej