robię sobie z mózgu księżyc

robię sobie z mózgu księżyc

Życie jest bar­dzo pro­ste od momen­tu, kie­dy dowia­du­jesz się, cze­go chcesz. Księ­życ mi czę­sto lubił tłu­ma­czyć, że jak sobie pona­kłu­wa, pona­ci­na i pona­gry­za, to wszyst­ko sta­je się kry­sta­licz­ne — jak­by ten cały splot myśli kumu­lo­wał swo­ją tok­sycz­ną ener­gię w skon­tro­lo­wa­nych przez nie­go frag­men­tach skó­ry i cia­ła. Wszyst­ko spro­wa­dza się do poczu­cia kon­tro­li, nie­za­leż­nie od tego, czy te wnio­ski wysnu­wa zdro­wa, czy cho­ra gło­wa. Jego gło­wa była gdzieś pomię­dzy.

#czy­taj­da­lej

pokój u Jakuba

pokój Jakuba

U Jaku­ba życie toczy się gdzie indziej. I sło­wa pada­ją też ina­czej, ale tyl­ko wte­dy, gdy są abso­lut­nie koniecz­ne. Woda jest tu cie­pła dopie­ro, gdy ktoś o niej pomy­śli wcze­śniej i ją zagrze­je. W komin­ku trza­ska weso­ło maleń­ki ogień, a na sto­li­ku zawsze paru­je jakiś kubek ze słod­ką cie­czą. Utar­ło się wśród Wil­ków, że na tę przy­stań woła­my robo­czo pod­ręcz­ne Biesz­cza­dy.

#czy­taj­da­lej