breaking news: czy Syriusz Black wciąż żyje?

Od zawsze mia­łam spo­re, choć niczym nie­uza­sad­nio­ne, kom­plek­sy z powo­du moje­go angiel­skie­go.

Obiek­tyw­nie rzecz bio­rąc — angiel­ski umiem świet­nie. Nie dla­te­go, że jestem taka super och-ach, tyl­ko dla­te­go, że nauka języ­ków obcych to moja hiper-pasja, więc natu­ral­nie przy­cho­dzi mi ona znacz­nie łatwiej.

Ale są takie momen­ty, że w trak­cie mówie­nia mnie zaty­ka. Blo­ka­da i klops — jąkam się, stę­kam, krę­cę gło­wą, zasta­na­wiam się, co ja wła­ści­wie chcia­łam powie­dzieć… I tak się nakrę­cam tą blo­ka­dą, że dalej już nic nie mówię, tyl­ko zano­szę się panicz­nym szlo­chem i ucie­kam jak zahip­no­ty­zo­wa­na po wyima­gi­no­wa­ne wspar­cie do lasu.

Na co dzień wszyst­ko co robię, robię po angiel­sku:
— kota ofu­ku­je po angiel­sku
— śpie­wam po angiel­sku
— książ­ki czy­tam po angiel­sku
— dzien­nik piszę po angiel­sku
— mar­nu­ję sobie życie fil­ma­mi i seria­la­mi po angiel­sku
— prze­pro­wa­dzam ze sobą poważ­ne roz­mo­wy po angiel­sku
— tłu­ma­czę sobie, że życie jest dobre po angiel­sku
— snu­ję w gło­wie pięk­ne sce­na­riu­sze też po angiel­sku

Tej nocy śni­ło mi się, że odwie­dzi­ła mnie dziew­czyn­ka z pla­ne­ty Never Have I Ever B714 (sic), z któ­rą przez dłu­gie godzi­ny deba­to­wa­łam nt. róż­nic poli­tycz­nych i gospo­dar­czych naszych pla­net. Oprócz tego ona powie­dzia­ła mi, że Czar­na Dziu­ra to jakaś ście­ma i że to po pro­stu wymysł mugo­li na uspra­wie­dli­wie­nie zasło­ny, za któ­rą prze­padł Syriusz Black.
I wszyst­ko to opo­wia­da­ły­śmy sobie na kop­cu Kra­ka — po angiel­sku.

Po prze­bu­dze­niu — zafa­scy­no­wa­na — rzu­ci­łam w eter pyta­nie:

— Does this mean Sirius may actu­al­ly be still ali­ve?

I osta­tecz­nie tro­chę polu­zo­wa­łam swo­je kom­plek­sy.
Bo sko­ro sny też mi się śnią po angiel­sku, i to w dodat­ku takie, na pod­sta­wie któ­rych mogła­bym napi­sać “Ali­cję po alter­na­tyw­nej stro­nie lustra”, to myślę, że na tym polu osią­gnę­łam w życiu już wszyst­ko.

Albo przy­naj­mniej wystar­cza­ją­co dużo, żeby móc spać i śnić spo­koj­nie.