26 myśli z okazji moich 26. urodzin

Skończyłam dzisiaj 26 lat i nic się nie zmieniło.
Zmarszczek jest tyle, ile było. Włosy nadal wpadają bardziej w blond, niż w siwy. Życie mam usłane pomarańczami; nigdy nie wiem, kiedy trafię na zgniłą, a kiedy na dojrzałą.

Nie lubię niedziel, a urodzin w niedzielę nie lubię najbardziej. Przyszła mi dzisiaj do głowy jedna myśl, więc postanowiłam spisać ich dwadzieścia sześć. Chociaż wiesz, ostatnio mam taki zamęt, że mogę ich uzbierać i 260.

  1. Mam jedno bardzo ciepłe wspomnienie z mamą. Takie, które – podejrzewam – w równym stopniu zaskakuje i mnie, i ją.
  2. Wydaje mi się, że cały czas się zastanawiam. Jestem nie w pełni, na pół gwizdka, żyję na 1/4 swoich możliwości.
  3. Najgorsi są kolesie, którym na pierwszy rzut oka nie można nic zarzucić. Takie to niepozorne, takie uśmiechnięte, do przytulania, do kochania i – co najgorsze – na każde twoje kapryśne kichnięcie.
  4. Gdy rano otwieram oczy, obiecuję sobie, że jak tylko wrócę z pracy, położę się spać. I tylko to pozwala mi jakoś przetrwać pierwsze minuty po przebudzeniu, bo tylko we śnie prawie nikomu nie dzieje się żadna krzywda.
  5. Czasem mi się wydaje, że jestem robotem, bo nie nauczono mnie porozumienia na linii dziecko-rodzic. Nie ma we mnie takich uczuć. Patrzę na dzieci i tępo się krzywię. Nie wiem, o co im chodzi, a prawie zawsze czegoś ode mnie oczekują. Myślałam, że może jestem jakaś upośledzona albo cofnięta w rozwoju, a ja po prostu…miałam lekko przygłupawy i nierozsądny dom.
  6. Tak naprawdę nie mam z feministkami nic wspólnego poza macicą i moim stosunkiem do niej – że jest moja, najmojsza, że pragnę o niej w stu procentach decydować, chociaż oczywiście podzielę się nią z takim, co będzie jej godzien.
  7. Na co dzień dla świata jestem tak niepozorna, że aż bez wyrazu. Kiedyś myślałam, że to naturalna cecha introwertyków, ale ostatnio okazało się, że introwertyk potrafi tę siłę wyrazu mieć wręcz podwójną. Mam wyraz, gdy jestem kompletna i wiem, że ktoś mi bliski jest w pobliżu.
  8. Jestem delikatnie zachmurzona dzisiejszą pogodą. Poza tym uskuteczniam intensywnie niedzielne lenistwo. Nie byłam dzisiaj w kościółku. Myślisz, że mimo to ktoś mnie zdoła przemycić do nieba?
  9. Ludzkie lisy mają tę jedną wadę, że lubią bawić się swoimi ofiarami, zanim je wykończą. Ludzkie wilki już nie.
  10. Chciałabym, żebyś z okazji moich urodzin pamiętała, że jesteś piękna w tej sekundzie i każdej następnej, w której sobie na to pozwolisz.
  11. Nie znoszę, kiedy ktoś zadaje mi pytanie „a po co?” Wtedy najprędzej łapie mnie panika. Ale nie jakaś tam panika, tylko prawie atak, taki ze wstrząsem ciała i myśli. Wszystko, co się da, zmniejszam do minimum, żeby, gdy nadejdzie Odpowiedni Dzień, zgarnąć to jednym ruchem do walizki i uciec, ale już tak na zawsze. Ja chyba na drugie imię powinnam mieć Ucieczka, a nie Joanna.
  12. Do pełnej egzystencji potrzebuję tylko komputera, telefonu, dobrych słuchawek, dobrego zeszytu, dobrego długopisu, czytnika wypełnionego hektokartkami książek i moich ulubionych zwierząt.
  13. Główny problem kobiet polega na tym, że za dużo myślą. Wydaje mi się, że facet nie zastanawia się nad tym, jak niewiele ma czasu, żeby zebrać swoje gówno do kupy, a jak wiele gówna ma do zebrania, tylko elegancko siada i je zbiera. Robi pierwszy krok. Czołga się dalej.
  14. Okazuje się, że Dom jest tam, gdzie zaczyna się wyobraźnia i kończy serce, czyli gdzieś na linii nieskończonej tęsknoty za najbliższymi, którą da się jeszcze ugłaskać.
  15. Żeby doświadczyć głębokiego oświecenia nie trzeba być wcale Buddą. Mnie na przykład oświeciło dzisiaj podczas mycia garów. Zdrapywałam z talerzy irytujące resztki po żarciu i półświadoma mamrotałam pod nosem obelżywe zaklęcia pod adresem kogoś, kto od kilku dni nie schodzi mi z głowy.
  16. Człowiek, dla którego ryzykuję wariactwo, ostateczne mówi mi, że wszystko będzie okej. Co mi pozostaje? Chyba mu uwierzę.
  17. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak desperacko chciałam wrócić do domu. Galopem pokonałam wszystkie stopnie klatki schodowej, a kiedy wreszcie zamknęły się za mną drzwi, osunęłam się po ścianie przedpokoju, starym zwyczajem upięłam na czubku głowy niedbałego, ale wygodnego pseudokoka i postanowiłam, że już nigdy więcej nie wstanę z tej przyjaznej podłogi. Fizyczny ból staje się znośny, gdy doświadczasz go na własnym dywanie.
  18. Jest wiele mądrych słów, które można napisać i wiele mniej lub bardziej trafnych spostrzeżeń, którymi można się podzielić. Jest wiele optymizmów i pesymizmów, którymi można zarazić, ale ta chwila jest tylko jedna. Czasami trzeba małego pierdolnięcia, żebyś ją wreszcie zauważyła.
  19. Mimochodem wykułam na blachę cały alfabet ludzkich zachowań i gestów. Najbardziej cieszą mnie kosmyki włosów odgarniane z twarzy i stukanie wskazującym palcem o nieswoje kolano.
  20. Gdy jestem gdzieś większą grupą, uwielbiam patrzeć na moich znajomych. Zwłaszcza, gdy wyglądają na szczęśliwych. Nie muszę wcale wiedzieć, z czego wynika ich szczęście, bo wiem, że w danej chwili liczy się dana chwila i nic więcej. Wystarczy mi, że się śmieją.
  21. Czasami jestem bardzo infantylna. Tak infantylna, że gdy po kilku dniach zdam sobie z tego sprawę, mam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu przed samą sobą. Bardzo jestem zdruzgotana, gdy się okazuje, że to niemożliwe.
  22. Chciałabym, żebyś wiedziała, że celem medytacji NIE JEST szczęście i błogość – to jest jej droga. Medytacja to całodobowa równowaga i dobre samopoczucie, niezależnie od okoliczności.
  23. Będąc mną, trzeba jeść najmniej, jak tylko się da. A jak już jeść, to tylko prawdziwe pyszności.
  24. Nie jestem osobniczką miłosierną. Jeśli ktoś mnie zrani do żywego, bardzo długo chowam urazę, nawet jeśli jednocześnie wmawiam sobie, że jestem na etapie wybaczenia. Nie życzę temu człowiekowi dobrze. Nie życzę mu też źle, ale powiedzieć, że podświadomie czekam, aż ktoś zrani go w identyczny sposób, to nic nie powiedzieć. Czy akt wybaczenia jest bardziej dla tego, co rani, czy tego, co wybacza?
  25. W dwudzieste piąte urodziny zdałam sobie sprawę, że gdy świat się wali, to najlepiej jest mu na to pozwolić i obserwować wszystko z boku, bez oceniania.
  26. Na palcach połowy ręki zliczę osoby, które w tym dniu o mnie pamiętają. Jak bardzo trzeba być smutnym, żeby z tego powodu odpalić Simsy, urządzić sobie pikselowe przyjęcie-niespodziankę i sprosić na nie całe SimMiasto?

Wadera, w tym nieszczególnym dniu życzę Ci marzeń. I spełnienia.

Całuję,
twoja Lena

  • Odnalazłam Twój komentarz wczoraj – zajadając ZIELONE KARBOWANE. Przypadek? Nie sądzę! :)

    Brzmi to Twoje życie pięknie. Poukładanie i spokojnie. Spóźnione, ale szczere: spełnienia marzeń w dniu urodzin! I samych dobrych chwil na tej Nowej Drodze :)

  • Dziękuję <3
    Nieno weź, gdzie tam do dwudziestych siódmych! Od teraz idę na łatwiznę i liczę wstecz. Życzenia poniewczasie są szczersze niż te wczasie. Tak sobie czasem myślę.

    Jesteś taka fajna, mówię Ci. Hans Zimmer piosenki o Tobie pisze, więc wiesz. No sama WIESZ.

  • Julita Kamińska

    Za tydzień kończę ćwierćwicze. Zainspirowałaś mnie do małego podsumowania. Przyda się;)

  • Trafiłam tu pierwszy raz i tak się złożyło, że i ja miałam urodziny w czerwcu i dzieliłam się identyczną liczbą myśli. W ciągu następnego tygodnia od nich całe moje życie przewróciło się do góry nogami – zostałam żoną, zmieniam pracę, mam urlop pierwszy raz od x lat. Siedzę więc i pożeram zielone karbowane, ale i tak wierzę Ci, że jestem piękna, czemu nie, przecież ślubna hybryda na moich zazwyczaj niezadbanych paznokciach ciągle błyszczy.

  • Kiedy już pewnie myślisz o 27 urodzinach, to Ci szeptem też pożyczę pomyślności i spełnienia na ten nowy piękny roczek, bo jak wiadomo, wszyscy kochamy życzenia poniewczasie. Ja powinnam mieć na drugie Aktualność. Może wtedy miałabym z tym coś wpólnego. Co do 3, to zawsze będzie mi się czkawką odbijało moje podejście w tej kwesti. Na początku będzie chaos, potem trochę motyli, a potem wiesz, dlaczego takie piękne boże ciała były same, i że wcale nie jestem taka fajna.
    Chociaż skoro mówisz, że jestem, to chyba Ci uwierzę.

  • Też tak myślę ;)

  • O tototo! <3

  • Przecież studia to kurs, na którym wyuczysz się konkretnych umiejętności, a jak tylko dostaniesz magistra, to zlecą się do Ciebie pracodawcy. <3

  • I moje ulubione: a co możesz robić po swoich studiach???
    Zawsze wtedy odpowiadam, że jak zacisnę mocno zwieracze, to mogę robić wszystko, co sobie zamarzę <3

  • Dziękuję! <3

    Ja nie wiem do dziś, co to jest feminizm, chociaż licencjat musiałam oprzeć w dużej mierze właśnie na nim. Ruchom feministycznym zawdzięczam wiele, chociażby to, że dzięki nim mogłam sobie na życzenie machnąć wyższe wykształcenie, ale to, co dzieje się z "feminizmem" teraz, niekiedy mnie przerasta.

  • a

    To właśnie jest feminizm. Chcesz decydować o sobie i chcesz żeby wszyscy inni mieli do tego prawo. To że istnieją femi-szowinistki, które nazywają się feministkami nie znaczy że nimi są. No bo jeśli ktoś odmawia prawa do decydowania o sobie (czy wręcz istnienia) np. trans kobietom, to czy ma prawo nazywać siebie feminist(k)ą? Albo wtedy, kiedy twierdzi że hidżab jest symbolem zniewolenia i chce go noszącej go dziewczynie na siłę zerwać? To zwyczajna głupota i zaślepienie.
    A to, że Ty lubisz facetów i dostrzegasz różnice, zalety i słabości – ich i własne – też nie skreśla Cię jako feministki. I tak dalej, i tak dalej.
    Ja to jestem z tych, którym smutno jak kobieta mówi, że nie jest feministką. Bo jak to tak. Myślałam że się to rozumie samo przez się. A feminizm jako nienawiść do mężczyzn? Dlaczego wszystko musi się z nimi wiązać? Feminizm jest dla nas, nie przeciwko nim.

  • Również nie znoszę pytania „a po co”. Jak dla mnie – zamyka dialog, bo ja po prostu rozkładam ręce i jestem w stanie odpowiedzieć tylko „a po co nie”. :p Ludzie jakoś nie pytają „a po co przeglądać kwejka”, za to uwielbiają pytać „a po co realizujesz swoje hobby/po co się tego uczyć”.

    A tak poza tym — nie napiszę, że uwielbiam, bo Ty wiesz. <3

  • O rany, rany! Spóźnione wszystkiego najlepszego – weny, wilków, wyspania (przed pracą) czyli innymi słowy Potrójne Wu!

    Też nie czuję jazzu do dzieci. A co do feminizmu… Zawsze mi się wydawało, że jestem feministką. Później okazało się, że istnieją femi-szowinistki, które nazywają same siebie feministkami, a jedyne co, to nienawidzą mężczyzn.

    A czy to nie jest tak, że jak się chce o sobie decydować w sposób dowolny, to czy to właśnie nie jest feminizm?

  • To trudna miłość, ale miłość :D

  • Paczcie, paczcie na tę chojraczkę! Przyznajno się, Luna śni Ci się już po nocach i dlatego tak ją zachwalasz? :D

  • A jakie Ty ładne komplementy prawisz! Dzięki piękne <3

  • Obczaiłam – nie żałuję! <3

  • Lena to nic, obczaj Lunę na jej Instagramie! Żartuję, Lena też jest fajna :)

  • @olga_es:disqus, ale Ty fajne blogi czytasz. @lenawadera:disqus lubię ładne słowa, jakie tu układasz w linijkach.

    Spóźnione, ale nieprzeterminowane życzenia. Najlepszości! ;)

  • Niech NAM się <3

  • Samych zajebistości! Niech Ci się darzy! <3

  • <3 ależ, ależ dziękuję <3

  • Wszystkiego najlepszego, moja ulubiona twórczyni instastoriesowa! <3