polemika dawnego Plastika, czyli Lena, pisz odważnie cz. 2

Ostatnim postem przez przypadek rozpętałam egzystencjalną burzę w sobie – i w Was.
Zwróciłam się w nim m.in. do Agaty, wieloletniej czytelniczki moich dotychczasowych blogów, po moralnego kopa w dupę, a Agata stanęła na wysokości zadania i wspaniale mi odpisała (i moralnie dokopała!).
Wrzucam Wam jej komentarz, a niżej moją chaotyczną próbę odpowiedzi.
Agata, obyś nie miała mi tego za złe! :)
#czytajdalej

Norwegian Wood – zawiodłam się na tobie, Murakami

To taka nawet nie recenzja, tylko gorzka, spontaniczna refleksja po przeczytaniu Norwegian Wood – Haruki Murakamiego. Długo myślałam, czy w ogóle ją publikować, bo jest totalnie nie w aktualnym stylu mojego bloga, ale Murakami tak mnie wkurwił, że chyba bardziej nie mógł i po przeczytaniu ostatniego słowa – jak nigdy – od razu zabrałam się za pisanie.

Uprzedzam – moja pisanina pełna będzie spoilerów i kretyńskich uwag, z którymi – tak przypuszczam – jakieś 85% świata totalnie się nie zgodzi. Całe szczęście zatem, że zagląda tu jakiś nanoprocent nanoprocenta ludzkości.

#czytajdalej

skowyt #4

lena wadera

Na jego widok stanęłam jak wryta.
Wstrzymałam oddech, przełknęłam ślinę, rozszerzyły mi się źrenice.
On też się nie ruszał.
On też nie wiedział, gdzie się podziać.
Odezwać się, wyminąć mnie, odejść w przeciwną stronę?
Musiałam podjąć decyzję za nas oboje.
Obróciłam się jak w zwolnionym tempie; na tyle, na ile pozwalały na to szumiące klatki wspomnień w mojej głowie.
I odeszłam.
Trzęsłam się jak cholera.
Ciekawe, czy widział.
Ciekawe, czy o nas pamiętał.
#czytajdalej